Szklarska - Giełda.

Obozy wędrowne były najciekawszą forma spędzania wakacji do czasu, gdy nie skończyłem 18 lat. Zacząłem wydziwiać, bo już uważałem się za dorosłego. Potem na wypadach w góry zawsze był alkohol, trawka i dziewczyny. Pełny odlot i na szczęście, że nikt nie poleciał jak gołąbek na tamten świat. Pamiętam to była Szklarska Poręba w dniach Giełdy Piosenki Turystycznej i Studenckiej w bazie Pod ponurą małpą. To był czas drugiego pokolenia dzieci kwiatów. Było klawo, tak wtedy myślałem, jeśli choć trochę mogłem myśleć. W Szklarskiej Porębie w tych dniach, było wielu takich porypańców jak ja. Wszystko czego się potrzebowało, to się załatwiało. Luzik pełny. Próbowaliśmy też chodzić w przerwach na jakieś pół dniowe wycieczki, a ja jako, że
Szklarska była mi znana z wielu obozów wędrownych miałem robić za przewodnika. Jednak, gdy zobaczyłem jakie pomysły ma kumpela dałem spokój tym spacerom. Trudno jest ogarnąć sposób myślenia gostka który wchodzi na skały Marianki, albo próbuje zejść Wodospadem Kamieńczyka 27 metrów w dół.
Polecam również