Jurata - Wspomnienia z niezapomnianych wakacji w Juracie
Przegrzana palącym słońcem poszłam brzegiem morza, by trochę się ochłodzić. Fale obejmowały pieszczotliwie moje stopy. W leciutkiej mgiełce wiszącej nad falami ujrzałam jakby zarysy kobiecej postaci. Od razu ożyła legenda z tych stron. Sama poczułam się jak morska księżniczka
Jurata , która, zadurzona w biednym rybaku umyśliła zostawić swój morski zamek i naraziła się na gniew ojca, byle tylko zostać ze swoim ukochanym. Ja też rozglądam się za swoim rybakiem. Morze wyrzuciło na brzeg wspaniałą muszlę. Może usłyszę w niej głos Juraty. Przyłożyłam ją do ucha, a ona mi pięknie szumi:
hotele Jurata. Co za czasy. Sporadycznie mam czas, by wybrać się na wakacje, ale jak już jadę, to musi to być jakieś super miejsce. Surfując w internecie nieoczekiwanie wyskoczyło mi się okno
Jurata noclegi. Pomyślałem: Czemu nie! Tam mnie jeszcze nie było! Z pewnością powiem, że nie żałuję. Ekstra urlop. Tak przepysznej pizzy chyba jeszcze nie jadłem. Niczego tu nie brakuje. Piasek nad brzegiem wyjątkowo biały i sypki a na nim opalają się towary jakie trudno spotkać w innych kurortach.Namiętna kolacja z delikatnym śniadaniem murowana . Jurata to jest to! W tym roku postanowiliśmy pojechać na wczasy zupełnie bez przygotowania.Z dość lekkimi torbami pojechaliśmy na dworzec i wskoczyliśmy do pierwszego pociągu, który jechał nad Bałtyk. Kiedy znudziła nam się podróż wypełzliśmy z pociągu i na ścianie budynku ujrzeliśmy szyld Jurata .Nie spodziewaliśmy się zobaczyć takich wspaniałości. Domy, pensjonaty, hotele Jurata ma niezliczone. Nam przede wszystkim przypadł do gustu hotel Lido. Mieszkaliśmy tu zdecydowanie lepiej niż na francuskiej riwierze.
Polecam również